Przepraszamy za nnieobecność

Witajcie,

bardzo,ale to bardzo przepraszam za tak długą nieobecność.

Dużo czasu minęło i u Dorotki jest wszystko w porządku :-)

Dorotka ma się świetnie. Energia Jej nie opuszcza. Jest bardzo wesołą i energiczną dziewczynką. Urosła i bardzo wydoroślała:-)

Wydarzyło się też wiele.

Dorotka przez ten czas dzielnie przeszła przez 8 cykli chemioterapii. 7 cykli było okropnych,ponieważ przez sześć dni musiała Dorotka zażywać po cztery okropnie wielkie tabletki a w dzień siódmy aż 6,ale  dała radę.

Dzielna dziewczynka jest z Niej bardzo:-)

Wszystko znosiła bardzo dobrze,ale zazwyczaj pojawiał się mały „problem techniczny”. Płytki krwi zazwyczaj spadały i była potrzeba przetaczać. Na szczęście reszta starała się trzymać się w normie.

Wyniki badań kontrolnych wyszły dobrze i zakwalifikowano Dorotkę do Terapii Izotopem w Klinice Onkologii w Gliwicach.

Życie nie było by życiem gdyby wszystko szło tak jak powinno. co by nie było nudno dzień przed przyjęciem na Oddział Dorotka zagorączkowała.

Pobrali krew żeby zbadać stan zapalny i CRP było ponad normę (norma jest do 3 a Dorotka miała prawie 50). Dorotka dostała antybiotyk. Izotop mieli podać we wtorek,przesunęli na czwartek. Po czym zrezygnowali. O mały włos nic by nie wyszło izotopu,ale na szczęście udało się ściągnąć jakiegoś Pana na miejsce Dorotki a Dorotka przeskoczyła na środę. Dorotka miała tydzień wśród starszych Pań, które chodziły i Ją zabawiały.

Na początku trochę Ją to denerwowało,ale się przyzwyczaiła ;-)

Wszystko było dobrze gdy miała Dorotka wenflon. Jakaś miła Pani pielęgniarka zaczęła nim kręcić, wiercić i było już po wenflonie. Obsługa wejścia centralnego była KATASTROFICZNA! Panie robiły wszystko z instrukcją obsługi a ich aseptyczność była gorsza niż u 5 letniej !!! Dorotki. Dużo można by na ten temat pisać,ale uwierzcie mi lepiej sobie tego nie przypominać. Szkoda nerwów…

Sympatyczność Pań nie szła w parze z ich umiejętnościami.

Po podaniu Izotopu może być konieczny autopszeszczep. Mam nadzieję,że Dorotce już to nie grozi,ponieważ 20 lutego minie miesiąc od podania izotopu.

Leukocyty wahają się od 1200 do 1700,ale za to płytki krwi spadły i w ostatni weekend Dorotka musiała pojawić się w Szpitalu w Prokocimiu na przetoczeniu płytek. Na dzień dzisiejszy płytki już są niskie,ale jeszcze nie tak niskie żeby toczyć( jest 38 tys. a przetaczają od 20 tys.). Mam nadzieję,że nie spadną już niżej ani płytki ani leukocyty…

W środę byliśmy na rozmowie z Panią Profesor żeby dowiedzieć się czegokolwiek na temat wyjazdu Dorotki na terapię AntyGD2 do Niemiec.

Wstępnie wiemy,że jest to koszt ok. 150 000 Euro!

Koncie Dorotki jest 390478,77 złotych. Jeszcze brakuję dużo…

Czekamy na wstępny kosztorys z Kliniki żeby móc uruchomić zbiórkę na stronie Fundacji Się Pomaga,bo niestety bez kosztorysu ani rusz.

Mamy nadzieję,że jutro czegoś się dowiemy.

Obiecuję się poprawić i pisać do Was częściej!

Miejcie Dorotkę w swoich myślach i modlitwach.

Trzymajcie mocno zaciśnięte kciuki za Naszą Księżniczkę!

Bardzo Was prosimy, przekażcie swój 1% podatku na Dorotkę.

W formularzu PIT wpisz numer: KRS 0000225443 W rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” podaj: Dorota Botkowska
Kochani,nie zapomnijcie zaznaczyć „Wyrażam zgodę”.
Za każdy przekazany procent będziemy bardzo wdzięczni. Prosimy,przekażcie informacje swojej rodzinie,znajomym. Komu tylko możecie. Dziękujemy!

Bardzo Was prosimy, przekażcie swój 1% na leczenie Dorotki.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Przykro.

Przepraszam,że tak długo nic nie pisałam,ale musiałam się z tym wszystkim jakoś ogarnąć,oswoić i pozbierać wszystkie myśli do kupy…

Nie za dobre wieści od Dorotki…

Po dwóch cyklach przeciwciał oraz badaniach kontrolnych(tj.tomograf i scyntygrafia MIBG) wykryto u Dorotki małego guzka w klatce piersiowej:-(

Rozmowa z doktorem z kliniki we Włoszech przebiegła szybko i sprawnie po czym doszliśmy do wniosku,że lepiej będzie jak wrócimy na leczenie do Polski. Oczywiście, moglibyśmy zostać we Włoszech, ale Dorotka była by tam leczona prywatnie (przypuszczam, że nie za małą kwotę)a takie samo leczenie jest w Krakowie Prokocimiu. Niewiele myśląc jeszcze w piątek po usłyszeniu tych wszystkich przykrych rzeczy spakowaliśmy walizki i już w sobotę w południe byliśmy w Polsce.

W poniedziałek poszliśmy na rozmowę z panią profesor, która po konsultacji z doktorem Garaventą miała do wyboru jedną z trzech chemioterapii zaproponowanych przez włoską klinikę.

W czwartek byliśmy już w poradni onkologi i zostaliśmy przyjęci na nasz macierzysty oddział I.

Chemioterapię Dorotka zaczęła wczoraj. Połączone są 3 leki i łącznie chemia kapie 5 godzin następie 24 godzinna kroplówka i tak przez 5 dni. Następnie przerwa 21-28 dni.

Przewidziane są 2 cykle. Następnie badania kontrolne i decyzja co dalej…

Na szczęście szpik, kości oraz wyniki badań katecholamin są w normie a Dorotka wygląda na okaz zdrowia. Siła, energia, gadanie, przytulanie, psoty i zabawa to wszystko ma w sobie ta mała dzielna Księżniczka

Był to dla nas wielki szok. Kolejny cios od losu/ Każdy rodzic musi liczyć się z tym,że taka sytuacja może nastąpić,ale dlaczego akurat u nas? dlaczego Dorotka gdzie poprzednim razem „władowano” w Nią tyle tego świństwa! Dlaczego??!! Dlaczego??!! Dlaczego??!!:-(

Miało być już wszystko dobrze, miał być to koniec tego wszystkiego. Miało zacząć się prawdziwe życie 4 letniej dziewczynki i co? i jak zwykle kłody pod nogi od losu.

No,ale niestety…trzeba się podnieść, otrząsnąć i walczyć dalej. Zwłaszcza,że Dorotka daje tyle powodów do uśmiechu.

Dorotka jest twarda i poradzi sobie ze wszystkim.

Przegraliśmy bitwę,ale nie całą wojnę.

Prosimy Was z całego serca miejcie Dorotkę w swojej modlitwie.

Głowa do góry i będzie dobrze. Nie będzie inaczej…

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Od poniedziałku badania

Co u Dorotki???
Dorotka ma się całkiem nieźle.
W poniedziałek Dorotka była na Day Hospital na badaniach kontrolnych krwi. Wszystko w jak najlepszym porządku:-)Leukocyty,erytrocyty,płytki,hemoglobina,potasy,magnezy i cała reszta w normie. Tylko się cieszyć:-)

Święta  Dorotce minęły spokojnie(na szczęście poza szpitalem). Najbardziej do gustu Młodej Damie przypadły paszteciki z grzybami i kapustą,co bardzo mnie cieszy bo robiłyśmy je pierwszy raz;-) o rybie nie mówię,bo ryby bardzo lubi. Niestety karpia tutaj nie ma-przynajmniej nie było tam gdzie pytaliśmy,ale taki problem to nie problem. Najważniejsze,że mogła ubrać choinkę:-)

…Chociaż jak patrzyła przez okno i widziała u sąsiadów gromadkę ludzi zaczęła dopytywać czemu nie ma z nami reszty rodziny i widać było w tych brązowych oczkach smuteczek…największą tragedią jednak jest brak śniegu;-)

Dorotka jak zawsze jest żywa, energię i siłę ma za wszystkich razem wziętych a przy tym wszystkim rośnie jak na drożdżach :-)
Humor i apetyt  już lepszy,ponieważ wczoraj Dorotka skończyła zażywać Aisoskin. W okół ust schodzi Dorotce skóra po chemii doustnej,ale kilka dni i wszystko wróci do normy.
Od poniedziałku zaczynamy badania kontrolne(pierwsze są po 2 cyklu a kolejne po zakończeniu terapii). W poniedziałek będzie biopsja i trepanobiopsja, zbiórka moczu. W środę tomografia komputerowa oraz podany zostanie znacznik przed scyntygrafią i we czwartek scyntygrafia MIBG.Bardzo wierzę w to,że wszystkie wyniki wyjdą dobrze i 12 stycznia będziemy mogli wystartować  (JUŻ) z 3 cyklem przeciwciał.
Damy Wam znać jak wyniki.

Pogoda troszkę się poprawiła,ustały silne wiatry i Dorotka wreszcie mogła wyjść na spacer i poszaleć na zjeżdżalni:-)

ŻYCZYMY WAM WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU.
ZDROWIA, ZDROWIA, ZDROWIA!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Drugi cykl rozpoczęty.

Kochani,

wczoraj o godzinie 8 wstawiliśmy się na oddziale onkologii. Przyszły panie pielęgniarki z mnóstwem probówek na krew. Dorotka miała wielki ubaw,nie wiem dlaczego,ale było Jej bardzo wesoło:-) Gdy krew nie chciała się cofnąć z wejścia od razu wiedziała,że „trzeba opłukać słonika”:-).

Po pobraniu krwi została podpięta kroplówka,następie morfina, która bardzo szybko zadziałała. Bawiła się Dorotka ładnie aż tu nagle nie wiadomo skąd złość,bo to jednak nie tak. Za chwilkę już było dobrze – i złość.

Następnie koło godziny 10 zostały podpięte przeciwciała i tak do czwartku.

Koło godziny 15 znużona Dorotka morfiną poszła spać. Obudziła się w ciut lepszym humorze,na szczęście.

Póki co wszystko jest dobrze. Widać opuchliznę na twarzy,ale to zapewne spawa zatrzymywania wody  w organizmie. Bez gorączki, bez bólu i oby tak zostało już do końca.

Tydzień przed szpitalem minął w spokoju. Pogoda się troszkę poprawiła i Dorotka poszła na plac zabaw co bardzo Ją ucieszyło i aż się apetyt poprawił:-)

Dodusia bawi się w „ogrodniczkę” i sadzi wszystko (nawet orzechy:-))w wielkiej doniczce,które -stara się- codziennie podlewać. Może coś wyrośnie:-)

Największą radością w zeszłym tygodniu były prezenty od Świętego Mikołaja:-)

Dorotka nie mogła się doczekać kiedy do Niej przyjdzie. Aż tu pięknej soboty otwarła oczy i miała niespodzianki. Radość była wielka. Teraz codziennie pyta kiedy Mikołaj do Niej przyjdzie. Jak się mówi, że za rok Dorotka odpowiada”ale ja nie dam rady tak długo czekać” :-)

Odezwiemy się pod koniec tygodnia z wiadomościami co u Dorotki.

Chcielibyśmy bardzo,ale to bardzo podziękować WSZYSTKIM MIKOŁAJOM od których Dorotka dostała prezenty. Są naprawdę piękne a radość na buzi Dodusieńki była nie do opisania! Jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Dobrze jest

Poniedziałkowe wyniki morfologii wyszły dobrze. Osłuchowo czysto.
Jedynie schodzi Dorotce skóra w okół ust po chemii doustnej która trwała 2 tygodnie.  Dzisiaj był ostatni dzień więc mam nadzieję,że skóra dojdzie do siebie w miarę szybkim czasie. Jeszcze 11 dni wolności i powrót na drugi cykl terapii.
Pogoda się popsuła – deszcze, wiatry – i spacery nie mogą trwać za długo.
Atrakcją w ostatnie dni na polu jest skakanie po kałużach a atrakcja w domu samochody (obowiązkowo musi być karetka).
Wycinamy z papieru kolorowego z różnym skutkiem. Czasami się zdarza, że zaczynamy i od razu kończymy,ale są dni, że udaje nam się skończyć :-)
Dorotka to dusza artystyczna tylko musi mieć wenę twórczą :-)
Jak to kobieta Dorotka bawi się w zakupy.
Pomysłów na zabawę w deszczowe dni Dorotce nie brakuje. Każdemu znajdzie jakąś rolę:-)
Apetyt jak to u Dorotki- pojawia się i znika,ale zawsze coś w brzuszku jest.
Humor jak u kobiet:-) żarty, psikusy energia Dorotki nie opuszcza:-)
I oby tak dalej!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Powolutku do przodu

Zacznę od przeprosin za brak wieści co u Dorotki,ale to wszystko wina internetu,którego mamy  tutaj – najmniejsze minimum.
We czwartek Dorotka wyszła na3 tygodnie do domku po 10 dniach poddawania przeciwciał.
Terapia przebiegła bez większych problemów. Pojawiło się jedynie zatrzymanie wody. Dorotka była wtedy o 1 kg cięższa,ale woda szybko zeszła.
Jednorazowy wyskok tempeatury na38 stopni,który szybko zbili i więcej się nie pojawił.
Na początku była złość i senność za sprawą morfiny, którą odstawili w 4dobie.
Chwila odpoczynku od tych długich rurek, rureczek.
Wczoraj Dorotka była na Day Hospital na badaniach kontrolnych krwi, które wyszły bardzo dobrze.
Następne badania kontrolne Dorotka ma w przyszły poniedziałek.
2 cykl terapii  zaczyna 8 grudnia.
Trzymajcie kciuki żeby ten przeszła również tak dzielnie jak pierwszy.
Po cyklu grudniowym będą badania kontrolne – tomograf, scyntygrafia, biopsja, trepanobiopsja.
Dorotka, co mogę o Niej napisać? Goni jak zwykle:-)Energia i psikusy oto cała Dorotka. Rządzi, bawi się, jest panią doktor(a czasami panią pielęgniarką -pozdrawiamy ciocię Iwonkę! :-) )
Dorotka chodzi na spacery na plac zabaw dla dzieci gdzie jeździ na hulajnodze i bawi się w berka. Jeśli pogoda dopisuje,bo ostatnio tutaj jest z tym różnie. Jeden dzień ulewy a na drugi gorąco.
Poza tym wszystko w porządku. Chętnie je i dużo pije. Mała strojnisia rośnie jak na drożdżach :-)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Na razie wszystko dobrze

Zeszły tydzień był jeszcze spokojny. Jedna wizyta na Day Hospital żeby przepłukać wejście i beztroskie chwile na plaży…

W niedzielę o godzinie 17 musieliśmy się pojawić na oddziale onkologi. I oczywiście nic nie było robione. Jedyne co zostało zrobione to zostały wypełnione papiery do przyjęcia.

W poniedziałek została pobrana krew do badania(próbówek było mnóstwo,po prostu mnóstwo). Zaczęło się podłączanie pomp. Jest ich cztery z czego trzy idą 24 godziny na dobę.

Najpierw ruszyła kroplówka, później morfina aż w końcu przeciwciała i – wystartowaliśmy!

Oprócz morfiny Dorotka dostaje dwa inne leki przeciwbólowe.

Póki co wszystko jest w porządku. Dorotka dużo śpi, apetyt nawet dopisuje. Dorotka raz na czas skarży się na ból nóżek i zatrzymuje wodę. Dużo pije, dużo sika,ale jednak niewystarczająco dużo…najważniejsze,że wszystkie parametry są w normie i oby tak do końca.

Pojawiły się nerwy,ale nie ma co się dziwić jak tyle leków dostaje i te przeciwciała które rozpętały burze w organizmie.

Dorotka ogólnie jest strasznie silna i ogromnie dzielna. Chodzi do sali zabaw gdzie najchętniej gotuje i gra na organach. Dzisiaj Pani z „przedszkolka” pokazała nową atrakcję,czyli koraliki które można przyklejać :-)

Trzymajcie kciuki, módlcie się za Dorotkę i bądźcie z nami myślami.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Poniedziałek zaczynamy terapię

Na samym początku przepraszam za brak wieści co u nas,ale mamy kiepski dostęp do internetu.

U nas dobre wieści.
Wszystkie wyniki badań są dobre. Najdłużej czekaliśmy na wyniki punkcji szpiku,który oczywiście jest czysty:-)
Kazali nam czekać na wyniki do zeszłej środy,że  przy okazji rozmowy (czy jest kwalifikacja czy nie)powiedzą nam wyniki biopsji,ale ,że jest to niewyobrażalny stres człowiek chciał znać wyniki jak najszybciej.
Dlatego byłam pytać w piątek, później w poniedziałek i jak już wchodziłam na Day Hospital wszyscy wiedzieli kto idzie;-)oczywiście musiałam zostać wyprostowana przez panią doktor,że nie mają czasu żeby się mną zająć więc trzeba było się bronić,że chcę poznać jedynie wyniki nic więcej,że do środy można czekać,ale nerwy i cała reszta nie pozwala spokojnie czekać tyle dni. Po 5 minutach upominania dowiedziałam się tego co chciałam:-)
Wtedy dowiedziałam się,że jest OK!
Do środy trzeba było poczekać na rozmowę i potwierdzenie kwalifikacji – co było tylko formalnością.
Myśleliśmy ,że dowiemy się którym programem pójdziemy czy AntyGD2 z interleukiną czy samo AntyGD2,ale…to wcale nie jest taki proste jak by się wydawało. Musieli wysłać kod Dorotki(każde dziecko ma przypisany indywidualny kod)do Wiednia gdzie komputer LOSOWO wybiera terapię

-”Proszę dzwonić jutro po południu powinna być decyzja” to był czwartek,ale decyzji nie było.
Standardowo „proszę dzwonić jutro” Doktor nie odbiera,ma telefon wyłączony – to był piątek. I cały weekend myślenia…dzisiaj dzwoni telefon i słychać głos Doktora Conte,że terapię zaczynamy od przyszłego poniedziałku i jest to terapia podstawowa, czyli BEZ interleukiny!!!
Porównywalnie jak w Polsce, jak się nie chodzi za wynikami to się nie wie.

Dorotka zadowolona. Humor dopisuje a razem z nim apetyt. Goni, rozrabia i rządzi bardziej niż w Polsce. Pogoda słoneczna więc plusem dla Dorotki jest to,że nie musi się ubierać w miliony rzeczy:-)
Lubi przesiadywać na plaży, rzucać kamyczki do morza, oglądać żaglówki oraz siedzieć na wielkich skałach i patrzeć jak rozbijają się fale. Lubi jeździć na hulajnodze i zaczyna mówić po angielsku i troszkę po Włosku. Uczy się dziewczyna pilnie.

Chcemy WAM WSZYSTKIM bardzo serdecznie podziękować. Dzięki Wam, waszemu zaangażowaniu, dzięki Waszej pomocy, dzięki Waszej życzliwości, dzięki Waszym wielkim sercom możemy tutaj być i dalej walczyć o Naszą małą, dzielną Dorotkę.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

! KONIEC !

Po 15 miesiącach i 9 dniach nastał koniec. W czwartek Dorotka miała ostatni dzień naświetlań. Wyniki w normie :-)

Wielkimi krokami zbliża się wyjazd do Kliniki we Włoszech(tak,tak jednak Włochy). Termin ustalono nam dosyć szybko,bo już na 13 października!

13  października mamy pojawić się na pierwszych badaniach kwalifikujących do terapii AntyGD2.

Zaczynamy od 8 rano. Jakim badaniem? Tego jeszcze nie wiem,ale wiem,że od godziny 24 Dorotka ma być na czczo.

Całe leczenie nie mogłam doczekać się tego dnia. Teraz gdy ten dzień nadchodzi w głowie mam milion myśli,pytań. Cieszę się a jednak pojawia się lęk.

Ale jestem pewna-będzie dobrze:-) Po tym wszystkim co tutaj przeszła musi być już tylko dobrze.

Dorotka po naświetlaniach czuje się dobrze. Odpoczywa w domu. Trzeba przybrać na wadze,bo jak zwykle apetyt w szpitalu nie był nadzwyczajny chociaż gorzej już było.

Dobry humor jak zwykle nie opuszcza Dorotki(Panie na radioterapii były pełne podziwu dla Dorotki,że przychodzi uśmiechnięta i,że jest taka grzeczna przy usypianiu i cały czas się uśmiecha:-))

Wiadomo, później po przebudzeniu było gorzej. Złość i nerwy zaczęły pojawiać się w drugim tygodniu radioterapii,ale na szczęście zły humor nie trwał długo. Później Dorotka wracała do normalności. W szpitalu goniła jak szalona. Nie dało się za Nią nadążyć. Pomagała Panią pielęgniarką w roznoszeniu podwieczorków i kolacji,pomagała mierzyć temperaturę i podstawowym pytaniem było: Była kupa?:-) i tak codziennie robiła wieczorny obchód po salach:-)

W poniedziałek mamy stawić się na badaniu EEG. Od 2 w nocy ma Dorotka nie spać. Musimy dojechać do Krakowa nie zasypiając po drodze(brzmi ciężko,ale myślę,że jest to do zrobienia;-) ). Pod znakiem zapytania stoi Dorotki scyntygrafia MIBG, która zaplanowana jest na 6 października. Tylko,że…najprawdopodobniej na badaniach we włoskiej klinice również będzie robiona ta scyntygrafia i według mnie wstrzykiwanie dziecku izotopów dwa razy w przeciągu tygodnia jest nie za zdrowe. Pani doktor z Prokocimia ma kontaktować się z lekarzami z kliniki w tej sprawie i jutro koło południa będzie decyzja. To po pierwsze. Po drugie jak będziemy na miejscu to w połowie badań będą wyniki. a po trzecie nie skończyło by się badanie a my musielibyśmy wyjeżdżać. Najpóźniej musimy wyjechać 8 żeby przed weekendem zdążyć rozeznać się po szpitalu, jeśli będzie możliwość to porozmawiać z kim trzeba.

Jeśli będę wiedziała coś więcej będę Was informować.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Jutro półmetek.

Dorotka od zeszłego poniedziałku zaczęła radioterapię,czyli upragniony ostatni etap leczenia w kraju. Codziennie rano na godzinę 8 z koleżanką z pokoju obok-Natalką pędzą na naświetlania. Dziewczynki dają radę!

Dodunia codziennie wita Panie uśmiechem i ten uśmiech nie schodzi Jej z twarzy nawet gdy siedzi na wielkim łóżku w pokoju z maszyną. Nawet  gdy dostaje środek usypiający zasypia uśmiechnięta:-) Jest naprawdę bardzo dzielną dziewczynką.

Niestety nie można być z Nią w środku,ale widzę w kamerze jak Dodusia śpi.

Na weekend Dorotka jest wypisywana do domu. Ten był mało przyjemny,ponieważ leukocyty spadły Dorotce do 1900 (miała 3300 w poniedziałek przed rozpoczęciem)i w obawie,że mogą spaść jeszcze niżej musiała mieć Dorotka podawany Neupogen przez sobotę i niedzielę. Dzisiaj leukocytów jest 8,5 tysiąca. Bardzo ładnie się podniosły,ale zobaczymy za kilka dni co to będzie.

Myślałam,że już nie będziemy mieć nic wspólnego z tymi bolącymi zastrzykami,ale jednak przeczcie miałam kiepskie…

Jutro będzie 7 raz jak Dorotka popędzi na radioterapię i będziemy na półmetku. Wszystkich „lamp”ma być 14.

Z 25 na 26 Dorotka zostanie wybudzona w nocy o2 na badanie EEG. Miało być robione z 7na8, nawet została wybudzona,ale nic z badania nie wyszło,ponieważ w dniu naświetlania nie może być takiego badania. I nie dość,że nie spała to jeszcze musiała być na czczo. Tą noc spędziła z tatą i tata spisał się na medal;-)

Dziwne jest to,że lekarz nie wiedział,że w tym dniu nie może być takiego badania.

Dzisiaj Dorotka była na kontroli u stomatologa. Ząbki ma super:-) Z wielką radością pędziła do dentysty co było dla mnie wielkim zaskoczeniem;-) dzielnie siedziała mi na kolanach jak Pani stomatolog patrzyła, pukała i drapała po ząbkach:-)

Liczyła Dodusia,że dostanie małą pastę do zębów- tak jak kiedyś- i dostała, nawet dwie tylko,że nie dla dzieci tylko dla dorosłych. Jak to Dorotka mówi Ostrą i się okazało,że jest ostra i to aż za bardzo. Mina Dorotki i to zawiedzenie w oczach było straszne. P.S.W rezultacie dostałam te pasty w prezencie od córki;-)

Na szczęście została obdarowana jeszcze książeczką, naklejką i…gwizdkiem więc myślę,że nie ma za złe tych past ;-)

Byle do piątku i uciekamy do domku na 2 i pół dnia.

Myślcie o Dorotce i miejcie Ją cały czas w swojej modlitwie żeby wszystko skończyło się dobrze.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj